Życie w biurze

Nowe menu w restauracji Loft – sprawdziliśmy ceny lunchu

Autor Piotr Kowalski, Najemca·20 września 2024·3 min czytania

W zeszły wtorek restauracja Loft na parterze naszego biurowca przy Chorzowskiej 150 zmieniła kartę lunchową. Sprawdziliśmy osobiście, co można zjeść za 34 złote i czy faktycznie kelnerzy wyrabiają się z podaniem dania w mniej niż 12 minut, gdy w biurze gonią terminy.

Zupa i drugie danie za 34 złote

Wiele osób pracujących w Epirusworld pytało nas o realne koszty jedzenia na miejscu. Od 16 września Loft wprowadził stałą cenę za zestaw dnia, która wynosi dokładnie 34,50 zł. W tej cenie dostajemy zupę (zazwyczaj 250 ml) oraz drugie danie mięsne lub wegetariańskie do wyboru. My wybraliśmy klasyczny krem z białych warzyw z oliwą truflową oraz polędwiczki w sosie kurkowym. Porcja była na tyle duża, że dwójka naszych kolegów z działu IT nie dała rady zamówić już deseru, co rzadko się zdarza w ich przypadku.

Jeśli nie chcesz brać pełnego zestawu, możesz zamówić samą zupę za 11 złotych albo sałatkę z grillowanym kurczakiem za 27 złotych. To uczciwe stawki jak na Katowice, szczególnie że nie musisz tracić czasu na dojazdy do centrum i szukanie miejsca do zaparkowania. Warto wspomnieć, że menu zmienia się codziennie, a informacja o tym, co będzie serwowane, pojawia się na tablicy przy wejściu do windy już o 8:45 rano. Dzięki temu już przy porannej kawie wiesz, czy warto schodzić na dół, czy może zamówić coś innego.

Obsługa w restauracji Loft wie, że ludzie pracujący w biurach mają mało czasu. Płatność odbywa się przy barze lub przy stoliku, a terminale działają bez zacięć. To ważne, bo nikt nie lubi czekać 10 minut na rachunek, kiedy za chwilę zaczyna się ważne spotkanie na 4. piętrze. W ostatnią środę rachunek dla 3 osób dostaliśmy w 45 sekund od poproszenia kelnera, co jest wynikiem godnym odnotowania w naszym dzienniku najemcy.

Zestaw lunchowy za 34,50 zł to obecnie jedna z najlepszych opcji w tej części Katowic, biorąc pod uwagę wielkość porcji.
Zupa i drugie danie za 34 złote

Czas oczekiwania – stoper w dłoni

Zrobiliśmy mały test i usiedliśmy przy stoliku dokładnie o 12:12, czyli w samym szczycie lunchowym. Restauracja Loft ma 47 miejsc siedzących i w tym momencie zajętych było 38 z nich. Mimo sporego ruchu, kelner podszedł do nas po 3 minutach od zajęcia miejsca. Zamówiliśmy trzy zestawy dnia i dwie wody gazowane. Zupy pojawiły się na stole o 12:18, czyli po 6 minutach. To świetny wynik, biorąc pod uwagę, że kuchnia musiała obsłużyć w tym samym czasie kilka większych grup z innych firm z Epirusworld.

Drugie danie wjechało na stół o 12:27. Cały proces jedzenia dwudaniowego obiadu zajął nam dokładnie 29 minut. To oznacza, że nawet mając regulaminową pół godziny przerwy, jesteś w stanie zjeść ciepły posiłek bez pośpiechu i wrócić do biurka na czas. Dla porównania, wyjazd do najbliższej galerii handlowej zająłby nam około 12 minut w jedną stronę, nie licząc czasu na szukanie miejsca na parkingu, który pod naszym biurowcem mamy przecież pod ręką.

Warto dodać, że Loft oferuje też opcję 'na wynos' w ekologicznych pudełkach. Jeśli masz wyjątkowo ciężki dzień i musisz dokończyć raport, możesz zadzwonić pod wewnętrzny numer i odebrać jedzenie po 15 minutach. Opakowanie kosztuje 2 złote, ale jest solidne i jedzenie nie stygnie w drodze windą na wyższe piętra. Widzieliśmy, że sporo osób z firmy Northmark korzysta z tej opcji regularnie, odbierając paczki około godziny 13:00.

Czas oczekiwania – stoper w dłoni

Kawa za 7 złotych przy biurku

Dla stałych najemców Epirusworld restauracja przygotowała specjalny bonus. Jeśli pokażesz kartę dostępową do biura, espresso lub czarną kawę do lunchu dostaniesz za 7 złotych. Normalna cena to 11 złotych, więc przy codziennych wizytach oszczędność w skali miesiąca robi się konkretna. Kawa pochodzi z lokalnej palarni i nie smakuje jak darmowa lura z automatu. Jest mocna, aromatyczna i stawia na nogi przed popołudniowym blokiem pracy.

Sprawdziliśmy też ofertę ciast. W czwartek serwowany był sernik z musem malinowym za 16 złotych. Porcja była tak duża, że spokojnie wystarczyłaby dla dwóch osób do popołudniowej kawy. Loft nie przesadza z cukrem, co dla wielu osób dbających o formę (i korzystających z naszej siłowni na miejscu) jest dużym plusem. Kuchnia stara się używać sezonowych owoców, co widać po zmieniających się dodatkach do deserów każdego tygodnia.

Bywają dni, kiedy w Lofcie jest naprawdę głośno, szczególnie gdy trzy firmy naraz wpadną na przerwę. Jeśli planujesz tam rozmowę o podwyżce lub delikatne negocjacje z klientem, polecamy stoliki w głębi sali, za drewnianym przepierzeniem. Jest tam ciszej i można spokojnie porozmawiać przy kawie. Rezerwacja stolika na konkretną godzinę jest darmowa i można ją załatwić krótkim telefonem do pani Anny, która zarządza salą.

Kawa z lokalnej palarni za 7 złotych to miły dodatek, który faktycznie oszczędza parę groszy w portfelu najemcy.
Kawa za 7 złotych przy biurku

Jak zarezerwować stolik na jutro?

Jeśli planujesz większe wyjście zespołowe, na przykład dla 8-12 osób, najlepiej dać znać obsłudze dzień wcześniej. Loft ma jeden długi stół, który idealnie nadaje się na takie okazje. Wystarczy wysłać wiadomość na adres [email protected] lub podejść osobiście po śniadaniu. My rezerwowaliśmy miejsce dla naszego 6-osobowego zespołu projektowego na czwartek i stolik czekał na nas punktualnie o 13:15, z przygotowanymi już kartami menu i wodą.

Dla tych, którzy wolą konkretne informacje: kuchnia wydaje lunche od 12:14 do 15:45. Po tej godzinie restauracja przechodzi na kartę wieczorną, która jest nieco droższa, ale też bardziej rozbudowana. Jeśli spóźnisz się na lunch, zawsze zostają kanapki i sałatki w witrynie przy barze, które są przeceniane o 30% po godzinie 16:00. To dobra opcja dla tych, którzy zostają w biurze po godzinach, żeby dokończyć projekty przed weekendem.

Podsumowując, nowe menu w Lofcie to krok w dobrą stronę. Ceny są przewidywalne, jedzenie świeże, a obsługa rozumie, że w biurowcu czas to pieniądz. Nie znajdziesz tu udziwnień, tylko porządny obiad, po którym nie chce się spać przez resztę dnia. Polecamy szczególnie czwartkowe policzki wołowe – znikają z karty zazwyczaj już przed 14:00, więc warto się pospieszyć.